RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘O mnie :P’

Hodowla bydła – najczęstsze kłamstwa wegan.

10 sty


Artykuł to głównie moje obserwacje, wnioski, 
prywatne opinie i cytaty ze stron zarówno wegańskich jak i rolniczych, dlatego wydaje mi się, że dosyć obiektywnie zostanie to przedstawione. Mówię to ja, jako miłośniczka i opiekunka stadka krów. Odwiedziłam niejedną farmę bydła i sądzę, że wystarczająco dużo wiem, by zabrać głos w tej sprawie. Post nie ma na celu obrażać wegan ani obrońców praw zwierząt. Szanuję bardzo ich zaangażowanie w dobro zwierząt, jednak nie mogę obojętnie patrzeć na wpajane ludziom kłamstwa, żeby tylko postawić rolnika w złym świetle. Nie poruszam tematu zdrowotności mięsa. Weganie znajdą wszystko o jego szkodliwości, tak, jakby oni w swojej diecie mieli same zdrowe rzeczy typu chipsy, alkohol…. Nie poruszam też tematu podawania krowom antybiotyków i hormonów, bo naprawdę nie wiem jak jest. Mimo to znalazłam wiele niedociągnięć na szanowanych wegańskich stronach odnośnie krów. Mam więc prawo twierdzić, że jest wiele przekłamań w podawanych faktach na temat diety wegańskiej czy losu innych gatunków zwierząt. Podawane przez nich informacje (nawet prawdziwe) przestają być dla mnie po prostu wiarygodne. Podobne odczucia miały portale TopAgrar.plfwi.co.uk. Ich artykuły znalazłam po napisaniu tego posta, ale o dziwo, poruszamy te same teksty obrońców zwierząt.

  1. Cielęta są zabijane.
    Do tego komentarz „A co by było, gdyby tak na etykietach pisali prawdę?
    Wszędzie, dosłownie wszędzie czytam „Cielaki traktuje się jako produkt uboczny w produkcji mleka i zabija się je w rzeźni na cielęcinę” czy „Krowa żeby mieć duże ilości mleka musi być regularnie zacielana, a cielęta są jej odbierane i zabijane”. I najważniejsze (tj. najgłupsze): „[Cielak] jeśli miał pecha i jest płci męskiej, po dwóch, trzech dniach życia zostanie potraktowany jak uboczny produkt przemysłu mlecznego i zastrzelony”. Nie zaprzeczam, są cielęta sprzedawane do rzeźni, ale w Polsce jest ich niewiele. Wystarczy zastanowić się ile razy widziało się ciężarówkę wypełnioną dorosłymi bykami ras mlecznych, a ile razy wypełnioną cielętami. Te pierwsze widuję często, natomiast nigdy nie spotkałam cieląt jadących do rzeźni. Ile jest polskich filmów o cielętach w rzeźni (mało), a ile o bykach zabijanych w rzeźni (mnóstwo)? Sama cielęcina jest nawet mało popularna w naszym kraju. Hodowcy bydła mlecznego bardziej opłaca się sprzedać cielę kolejnemu rolnikowi, który zapłaci więcej. Z resztą liczby mówią same za siebie.
    Jak podaje Główny Urząd Statystyczny łączna liczba cieląt w 2015 wynosiła 1 mln 616,9 tys. sztuk. Natomiast w tym samym roku 159,9 tys. cieląt poddano ubojowi. Można łatwo wyliczyć, że zaledwie 9,9% cieląt zostało przeznaczonych na ubój. Czymże jest te kilka tysięcy cieląt zabijanych, wobec łącznej liczby 1,6 mln? Niecałe 10% cieląt w Polsce jest przeznaczonych na cielęcinę. Gdzie tu może być mowa o regule?
    Nigdy ze strony wegan nie jest wspominane, że cielęta ras mlecznych z reguły (bo w 90% przypadkach) są odchowywane i ewentualnie później zabijane. Aż 680,2 tys. byczków przeznacza się do opasu i poddaje ubojowi nie wcześniej jak przed ukończeniem 1 roku życia. W 2015 było aż 757,2 tys. sztuk byków w wieku 1-2 lat. Jednak widocznie większym problemem jest ubój 159,9 tys. cieląt.
    Należy wspomnieć, że krowy mleczne stanowią około 93% pogłowia krów w Polsce, więc statystyki dotyczą głównie bydła ras mlecznych.
    Jak widać, Viva ma swoje własne statystyki…
    .
  2. Zabieranie cieląt to okrucieństwo.

    W sumie to prawda, bo mleko jest dla cieląt. Chociaż dzisiejsze krowy produkują takie ilości mleka, że mleko to jest mało wartościowe dla cielaka i szczerze lepiej karmić preparatem mlekozastępczym zamiast mlekiem krów mlecznych, które zawiera za mało np. żelaza. Mało tego, krowy przez swą produkcję nie mają tyle siły, którą są obdarzone rasy pierwotne. To bardzo duży wysiłek wychowywanie młodego. Cielak zostawiony przy matce korzysta z nadmiaru mleka i chce więcej (przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia), więc zaczyna szarpać i gryźć strzyki oraz walić głową w wymię. Nie jest to przyjemny widok. Przepracowana matka na to pozwala, bo przecież kocha dziecko, ale nie jest to dobre dla jej zdrowia. Krowa po kilku miesiącach może stać się apatyczna, bez chęci życia i z pogryzionymi strzykami (przy ssaniu sprawia jej to niesamowity ból). Więc w końcu musi nastać moment oddzielenia malca. Wtedy dopiero zaczyna się cyrk, gdy cielak nie chce pić ani jeść, tylko cały czas woła mamę.
    Natomiast gdy od razu po porodzie oddzielimy malca od krowy, to nie nawiąże z nią więzi i nie będzie za nią tęsknił. Nie ma wówczas problemów ze zdrowiem krowy ani z karmieniem cielaka. Nawet wegańskie strony to potwierdzają: „Doświadczenie prowadzono na 26 cielakach. 11 z nich zostało odebrane matkom w kilka godzin po porodzie. [...] 15 pozostałych spędziło z matkami pierwszych kilka dni, po czym przeniesiono je z innymi cielakami do stada, ale pozwalano im na kontakt z matkami. 9 z nich mogło przychodzić do dorosłych krów dwa razy dziennie, a pozostałe – bez ograniczeń. Następnie odizolowano cielaki w specjalnych boksach. [...] Te [cielaki], które miały kontakt z matką, szczególnie bez ograniczeń, były znacznie bardziej aktywne. Próbowały się wydostać z boksu i dołączyć do stada. [...] Cielaki mające kontakt z matką [...] czują się bardziej związane ze stadem i wykazują większą motywację, aby do niego dołączyć po izolacji”. Wiąże się to też z faktem, że w mleku znajdują się kazomorfiny, które powodują uzależnienie od mleka, dlatego to cielak tak tęskni za matką. Ze strony wegan to protest przeciwko zabieraniu cieląt, ale jasno wynika, że szybkie odsadzenie jest mniej stresujące niż odsadzenie starszych cieląt (a przy krowach mlecznych odsadzenie jest wręcz konieczne). Człowiek i tak będzie pozyskiwał mleko od krów, więc chyba lepiej od razu zabrać cielę i oszczędzić mu stresu, a matce cierpienia. Najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby kółko przeciw samozdajaniu, któremu i tak weganie są przeciwni. Taki cielak może zostać przy matce, być karmiony krowim mlekiem, ale nie może sam ssać matki.
    Na zdjęciu widzę zdrowego, wyrośniętego cielaka na wolności, któremu kolce na pewno nie sprawiają bólu, a mleko mu już niepotrzebne
    Easy Wean nose ring 3Często stosowane kółka nosowe
    Czytając zdanie „Niektóre [krowy matki] przestają jeść i pić [po zabraniu cielaka]” ręce mi opadły. Przez całe moje krótkie życie widuję krowy po zabraniu cielaka i żadna nie wykazała takich objawów po odsadzeniu malca. Może mam dziwne krowy? Natomiast w innych, wegańskich źródłach znowu czytam „Trwająca od 200 lat selekcja poskutkowała wyprodukowaniem krów, które są niemal całkowicie obojętne na swoje cielęta, [...] czują się niespokojne, jeśli cielaka nie zabierze się od nich od razu po urodzeniu – nie wiedzą, jak się nim opiekować”. Taka sobie rozbieżność.
    Jeszcze jedna informacja, którą podają weganie to to, że żaden dorosły ssak (oprócz ludzi) nie pije mleka i, że dorosłym ono szkodzi. Po czym z dumą prezentują filmik 9 letniego byka ssącego mleko… Oto i film.
    .
  3. Cielęta są przetrzymywane w ciasnych domkach.

    Jeśli [rodzi się cielę] płci męskiej – trafia na kilkanaście tygodni do małego boksu – coraz częściej plastikowej budki z wybiegiem o wielkości 1 m- a następnie oczywiście na ubój”.
    Nowoczesne domki dla cieląt są określane jako „żywe groby”. Podobno zrobione zostały po to, żeby cielak płci męskiej nie mógł się ruszyć, bo przecież inaczej cielęcina będzie słabej jakości. Prawda jest zgoła inna. Na farmach przetrzymuje się wszystkie cielaki w takich domkach, i te, które mają zostać do rozrodu (głównie jałówki) oraz te na sprzedaż. Zwykła odchowalnia. Ponadto cielęta odchowywane w budkach są zdrowsze i silniejsze. Taki chów zmniejsza śmiertelność cieląt, zmniejsza ryzyko infekcji grupowej i zapobiega zapaleniu płuc oraz biegunkom. Cielętom nie przeszkadza nawet ujemna temperatura, gdyż bydło bardzo dobrze znosi takie warunki. O wiele gorsze są zawilgocone obory. Badania Instytutu Zootechniki i Zorn’a „Tierzüchtung und Züchtungsbiologie” wykazały także, że cielęta chowane w domkach lepiej wykorzystują paszę, mają większy apetyt, grubszą skórę, gęstszy włos, pojemniejszą klatkę piersiową i mocniej rozwinięty kościec.

    Popularne domki dla cieląt
    Cielę, z którego ma powstać cielęcina, nigdy nie ujrzy i nie spróbuje trawy ani nie pozna smaku wolności, ponieważ to oznaczałoby pogorszenie jakości jego mięsa. Swoje krótkie życie spędzi w ciasnym boksie, w którym nie będzie mógł się nawet obrócić”. Jak widać, budki są przestrzenne i naprawdę bardzo praktyczne. Nazywanie ich grobami nie znając zalet udowodnia tylko, że w wegańskiej propagandzie nie liczy się zdanie rolników ani potwierdzone badania.
    .
  4. Krowy mleczne trzyma się w ciasnych boksach.

    Krowy te trzymane są w zamknięciu, na pojedynczych stanowiskach”.
    Chyba każdy się ze mną zgodzi, że rolnik chce jak najmniej się napracować, ale by mieć jak największe zyski. Te wymogi spełnia typ obory wolnostanowiskowej, która to wypiera stare, tradycyjne obory uwięziowe. „Obciążenie pracą fizyczną w oborach uwięziowych [...] przekracza dopuszczalne granice dla kobiet. W oborach wolnostanowiskowych obciążenie jest o około 15% niższe”.
    Weganie twierdzą, że krowy „gnieżdżą się (a raczej gnieżdżone są) w ciasnych boksach” oraz „stoją zamknięte w szeregach metalowych boksów na fermie przemysłowej”. Na to nie ma żadnych zasadniczych argumentów ani kontrargumentów. U każdego rolnika przestrzeń osobista na krowę jest inna, natomiast, jak podają rolnicze strony „Obecnie obserwuje się tendencję do odchodzenia od chowu w oborach uwięziowych na rzecz nowoczesnych obór wolnostanowiskowych”. A pojęcie obory wolnostanowiskowej oznacza „budynek, w którym krowy utrzymywane grupowo mogą się swobodnie przemieszczać. W każdej oborze tego typu są wydzielone strefy: legowiskowa, paszowa i gnojowa”. To wszystko zajmuje dużą powierzchnię, więc też i krowy mają więcej miejsca. Ponadto stref legowiskowych wyznacza się tyle ile jest krów, tak by każda mogła się położyć.
    .
  5. Inseminacja to gwałt i dzieło szatana (czyli rolnika).

    Aby zapewnić rokroczną ciążę u każdego ze zwierząt, trzeba stosować sztuczną inseminację”. Wcale nie trzeba stosować inseminacji, można zapładniać naturalnie, ale po co? Inseminacja jest o wiele lepszym dla krowy wyborem. Ku wyjaśnieniu, inseminacja może być tylko sztuczna. Stosowanie pleonazmów (np. masło maślane czy sztuczna inseminacja) może oczywiście się każdemu zdarzyć, ale nie powinno mieć miejsca w „oficjalnych” danych podawanych przez obrońców praw zwierząt. 

    Wszystkie formy hodowli mlecznych są związane z przymusowym zapładnianiem krów. Człowiek siłą wkłada ramię głęboko do odbytnicy krowy, aby ustawić pozycję macicy, a następnie wciska instrument do pochwy krowy, aby wprowadzić nasienie. Klatka służąca do unieruchomienia zwierzęcia podczas tej procedury jest przez przemysł mleczny powszechnie nazywana poskromem”. Rzadko inseminację przeprowadza się w poskromie. Normalnie inseminator nie wozi ze sobą poskromu, żeby zapłodnić sobie krowę. Nasze krowy nigdy nie były inseminowane w poskromie i nie zauważyłam, żeby zabieg sprawiał im ból. Poza tym inseminacja ma wiele innych zalet: zmniejsza się prawdopodobieństwo wystąpienia chorób genetycznych; trzyma się mniej buhajów, które według wegan „zazwyczaj trzymane w zamkniętych budynkach i rzadko wychodzą na zewnątrz; unika się chorób przenoszonych drogą płciową; ma się pewność, że buhaj jest zdrowy i ma zdrowe nasienie. Ale „zieloni” i tak twierdzą, że „jest to niezwykle inwazyjna i stresująca procedura”.
    Do pobrania nasienia wykorzystywane są zazwyczaj kastrowane samce, ponieważ budowa mięśniowo-szkieletowa samic nie wytrzymałaby napięcia związanego z ciągłym wspinaniem się byka”. Bez inseminacji stosowałoby się naturalny rozród, więc normą byłoby wspinanie się buhaja na krowę, których „budowa mięśniowo-szkieletowa nie wytrzymałaby [tego] napięcia”.
    Sama istota inseminacji naprawdę nie jest zła. Można by nawet pokusić się porównaniem, że inseminacja, to u kobiety in vitro, a zapłodnienie naturalne – gwałt obcego faceta. Zwykły zabieg nieinwazyjny i bezbolesny (może tylko nieprzyjemny). Złe jest rozmnażanie na potęgę, które ma miejsce nawet bez inseminacji. Krowy rozmnażano od setek lat, a sztuczne krycie to tylko krok w przód. Nie zwiększył on liczby porodów. Ponadto, w naturze krowy też często rodziły cielęta. Buhaj bardzo łatwo wyczuwa ruję krowy i nie stroni od jej pokrycia.
    .
  6. Zwierzęta nie mają zapewnionej opieki weterynaryjnej.

    W takich warunkach [dużych ferm] opieka weterynaryjna to czysta fikcja, nie tylko dlatego, że się nie opłaca, ale dlatego, że po prostu nie da rady obsłużyć tych wszystkich zwierząt”. Oczywiście, zdarzają się gospodarstwa gdzie zwierzęta nigdy nie zobaczą weterynarza, ale chyba zrozumiałym jest, że zdrowe zwierzę przynosi więcej zysków. Myślę, że rolnicy zaniedbują te „drugorzędne” podstawy pielęgnacji i zdrowia, czyli np. korekcje racic, odrobaczanie itp. Można to wywnioskować nawet z faktu, że u nas jest problem by zamówić kogoś do korekcji racic (ostatecznie robi to nasz inseminator). Ale jeśli zwierzę zachoruje na chociażby ketozę, to dzwoni się po lekarza weterynarii. Jeśli po przyjeździe weterynarz oszacuje, że koszty leczenia znacznie przekraczają wartość zwierzęcia albo, że leczenie nie przyniesie rezultatów, to dopiero wówczas sprzedaje się taką do rzeźni.
    .
  7. Cielęta to produkt uboczny przemysłu mlecznego.

    Cielaki traktuje się jako produkt uboczny w produkcji mleka i zabija się je w rzeźni na cielęcinę” czy „około połowa urodzonych cieląt jest płci męskiej. W hodowli na mleko nie mają one racji bytu, ponieważ nie produkują mleka i nie opłaca się hodować ich na wołowinę”. Jak już wyjaśniałam, tylko 10% polskich cieląt kończy jako cielęcina, a 90% dopiero w późniejszym wieku jako wołowina (w tym 46,7% byczków). Skoro nie są sprzedawane jako cielęcina, to opłaca się je opasać. Jeśli opłaca się je opasać i rolnicy się tego podejmują, to znaczy, że nie są niechcianym produktem ubocznym, a czymś pożądanym.
    .
  8. Cielęta pojone są preparatem mlekozastępczym ubogim w żelazo.

    Jak podają weganie: „Większość [cieląt] jest karmiona preparatami mlekozastępczymi o niskiej zawartości żelaza po to, by ich mięso było jasne i delikatne”. W rzeczywistości jest całkiem odwrotnie. Wystarczy poczytać skład preparatów mlekozastępczych. Krowie mleko przez wysoką produkcję jest dosyć ubogie w żelazo, a preparaty mlekozastępcze mają wystarczającą zawartość żelaza. W Niemczech przeprowadzono 14 dniowe badania na cielętach, jedne pojone były mlekiem matki, a drugie preparatem mlekozastępczym. Wynikło z nich: „w grupie z preparatem mlekozastępczym, 42% [cieląt] wykazywało dobry poziom żelaza. W grupie na krowim mleku, tylko 25% cieląt wykazywało wystarczającą ilość żelaza we krwi, więc aż 75% wykazywało niedobór”.
    W Polsce nie hoduje się cieląt na tzw. białą cielęcinę, która jest właśnie efektem niedoboru żelaza. Jak mówi prof. dr hab. Tadeusz Szulc z UP we Wrocławiu: „Ważnym czynnikiem przy produkcji białego mięsa jest utrzymanie cieląt. [...] Z tego względu w Polsce ten rodzaj opasu jest nieopłacalny”.
    Z drugiej strony, często na stronach wegan widnieją informacje, że krowy karmione są profilaktycznie antybiotykami i hormonami (u nas jest to zakazane, ale nie poruszam tego tematu, bo go jeszcze nie zgłębiłam). Następnie wyciągają wnioski, że my mleka pić nie możemy, bo właśnie w nim są te antybiotyki i hormony. Po czym piszą, że mleko krowy to zdrowy i naturalny pokarm dla cielaka. Naturalny – pochodzący od krowy, która genetycznie ma wpisaną gorszą jakość mleka ze względu na jego wysoką produkcję i, zdaniem wegan, faszerowana jest hormonami i antybiotykami.
    .
  9. Zwierzęta są maltretowane.

    Cytuję: „zwierzęta są bite i kopane” i „Pracownicy znęcają się nad zwierzętami, sprawiając im dodatkowy ból”. Mowa wtedy głównie o gospodarstwach przemysłowych, czyli takich gdzie liczba bydła wynosi przynajmniej 100 szt. Sama nie wiem jak to jest możliwe, skoro krów jest masa i przetrzymywane są w max. kilku grupach. Aby każdą krowę uderzyć, rolnik musiałby wchodzić do tych boksów, a w obecnych czasach robi się wszystko tak, żeby się nie napracować. Hodowca raczej rzadko wchodzi między stado. Nawet tak duże pogłowie bydła uniemożliwia fakt „bicia każdej krowy”.
    .
  10. Krowom obcina się ogony.
    Zdjęcie amerykańskie, bo DZIWNYM trafem nie znalazłam w Internecie POLSKIEJ krowy bez ogona, a chciałam to jakoś zobrazować
    Weganie oczywiście piszą, że kupując mleko wspieramy proceder „obcinanie ogonów bez znieczulenia”. Może kupując mleko w USA – tak, ale w Polsce to naprawdę ogromna rzadkość spotkać krowę bez ogona. Kurtyzacji ogonów nawet sami rolnicy są przeciwni, można się o tym przekonać czytając ich wypowiedzi na forum. Na polskich stronach wyczytać można tylko, że „Kraje takie jak Dania, Niemcy, Szkocja, Szwecja, Wielka Brytania definitywnie zakazały stosowania kurtyzowania bydła”. Nie ma niczego o tym, jak to przeprowadzać itp., bo po prostu w Polsce ten „zabieg” nie jest ani popularny ani akceptowalny przez rolników.

 

Kilka pozostałych absurdów:

  • Krowy hodowane na mięso na ogół zabijane są pod koniec pierwszego roku życia”. Raz dowiaduję się, że cielęta mleczne są zabijane za młodu, a za chwilę, że mięsne… Jak już pisałam, 10% cieląt jest zabijanych, więc skoro oba typy (mięsny i mleczny) stanowią te 10%, to gdzie pozostałe 90%?
  • Naturalny pokarm [cieląt] zastępowany jest innym, tańszym płynnym substytutem”. Myślę, że z reguły cielaki są karmione i tak krowim mlekiem – siarą (bo przecież ta nie jest spożywana przez człowieka), a jeśli preparatem mlekozastępczym, to na pewno takim, który poprawia zdrowotność i jest bogaty w witaminy i minerały. Cielęciu jest obojętne, który napój pije, więc nie uważam tego za coś negatywnego.
  • Krowy nie skubią bezstresowo koniczyny brzdąkając dzwoneczkiem i machając wesoło ogonem”. Mechanizacja idzie coraz bardziej do przodu i człowiek nawet nie ma kontaktu z krową. Codziennie przeprowadza się ten sam rytuał, więc krowa się przyzwyczaja i nie powoduje to u niej żadnego stresu. Poza tym „brzdękanie dzwoneczkiem” również może być dla krowy czymś stresującym i bardzo nieprzyjemnym (dzwony dla krów są naprawdę ciężkie).
  • Krowa może mieć nadmiar mleka w porównaniu do potrzeb cielaka i ten nadmiar nie powinien być jej zabierany. Im więcej uciska się wymiona, tym gruczoły są bardziej pobudzane do wytwarzania mleka”. Można by tak powiedzieć kilkadziesiąt lat temu. Przy obecnej wysokiej produkcji mleka konieczny jest regularny udój, gdyż inaczej dojdzie do zapalenia wymienia. Nie można „od tak” przestać doić krowy.
  • [Większość krów] chorowała na przerost wymion”. Pierwsze słyszę o takiej chorobie, naprawdę.
  • One [krowy] wszystkie pamiętają twarz, zapach i głos noszonego przez 9 miesięcy dziecka, które urodziły w trudach, które kąpały, kochały, i nigdy nie miały szansy poznać, pielęgnować, chronić”. Nie skomentuję tego, może źle zrozumiałam?
  • [Krowy] większość czasu spędzą [...] stojąc z dojarką przyczepioną do wymion lub w unieruchomieniu przy paśniku”. Haha, bo krowa przez cały dzień stoi przy dojarce i na siłę wpycha jej się jedzenie.
  • Byki, które wytwarzają nasienie są zazwyczaj trzymane w zamkniętych budynkach i rzadko wychodzą na zewnątrz”. Nie próbuję tego obalić, ale ciekawa jestem skąd są te „fakty”. Poza tym, byki nieprzeznaczone do rozrodu też wytwarzają nasienie i też mogą być trzymane w zamkniętych budynkach. A przede wszystkim inseminacja powoduje, że mniej buhajów się hoduje, więc też mniej cierpi.
  • Wkrótce po narodzinach, cielę płci męskiej wykorzystywane do produkcji cielęciny przeżywa kastrację”. W Polsce nie kastruje się cieląt. Woły hodowało się tylko do pracy na roli, a nie do produkcji mięsa. Nigdy nie widziałam woła i podejrzewam, że 99% wegan też. W 2015 ani jeden wół nie został ubity, ale aż 825 tys. niekastrowanych byków pojechało do rzeźni.
  • Kiedy spada wydajność mleczna, co dzieje się zazwyczaj między drugim a szóstym rokiem życia [...]” Krowa gdy ma 2 lata to dopiero zaczyna produkować mleko. A tu dowiadujemy się, że już wtedy spada jej wydajność! Brawo!

 

Ideą weganizmu jest obrona zwierząt, czyli dobro. Tylko, że „dobrem” nie nazwałabym oczerniania rolnika tylko po to, żeby potencjalny czytelnik przeszedł na stronę obrońców zwierząt i nienawidził rolnika. „Dobrem” nie nazwałabym też wyzywania mięsożerców od ciemnoty, morderców i pedofilów. Na stronach działających dla dobra zwierząt na porządku dziennym są komentarze, że życzą osobom jedzącym mięso i mającym kontakt z hodowlą jak najgorzej. A weganie ponoć chcą, by wszyscy przeszli na weganizm… Świetnie mnie do tego zachęcają! Uważam, że filmiki z rzeźni i gospodarstw są „przekoloryzowane”. Nie jest pokazana codzienność, tylko najgorsze momenty. Zakładając, że chcesz nagrać film przedstawiający zło rzeźni, to mając do wyboru 2 ubojnie – jedną z dobrą opinią, drugą ze zła, którą wybierzesz? Tą gorszą. Nakręciwszy kilkudniowy materiał, nie wrzucisz całego (trwa pewnie kilkanaście godzin), tylko najdrastyczniejsze sceny, np. kulejącej krowy, zranionych zwierząt, momentów gdy jakaś sztuka dostaje z pałki… I to normalne! Każdy tak robi, gdy chce coś przedstawić, np. ja montując film o tym, że krowy są inteligentne, też wrzuciłam tylko te sceny, na których krowy wykazały się inteligencją. Co nie oznacza, że każda krowa jest równie inteligentna. Tak samo powinniśmy interpretować filmy z rzeźni.Większość propagowanych obrazków działa na nasze emocje i na zasadzie uogólnień – rolnik zbił cielaka, więc wszyscy rolnicy biją cielęta. Fajnie przedstawia też „wegańską sektę” Partyzantka.

 

Źródła wegańskie:

 

Źródła rolnicze:

Kolorem zielonym oznaczone zostały cytaty z artykułów prozwierzęcych.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii O mnie :P

 

Po wakacjach znowu nudna szkoła.

09 wrz

Niestety, wakacje już kilka dni temu dobiegły końca, a w szkole nieźle dają popalić. Brak mi nawet czasu na korzystanie z komputera i stąd brak nowych postów. Doszło mi również nowe zajęcie – jazda konna. Wpisy będą pojawiać się rzadko, a czasami nawet w ogóle, co nie oznacza, że blog jest nieaktualny.

Znalazłam jednak chwilę na stworzenie tego filmiku. Jak można się domyślić, są na nim moje ukochane pociechy. Życzę miłego oglądania. :)



 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii O mnie :P

 

Taki sobie post, z lenistwa.

13 maj

Nie chce mi się pisać informacji o chorobach, ciekawostek, ras… Dziś mam dzień lenia. Co nie oznacza, że kompletnie nic nie robię. Nauczyłam się robić gify, a oto mój pierwszy w życiu gif, na którym jest Gita!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii O mnie :P

 

Na początek kilka informacji wstępnych

14 kwi

Witam wszystkich! :lol:
Zapewne chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć :). Jak można się domyśleć kocham krowy. Są one nieodłącznym elementem mojego skromnego, ale ciekawego życia. Mieszkam na małym gospodarstwie, w którego skład wchodzi oczywiście bydło. Moim marzeniem od dziecka jest zostać weterynarzem. Póki co staram się jak najbardziej przykładać do biologii, chemii, fizyki i matematyki, ponieważ te przedmioty są najważniejsze. Będę dodawać co jakiś czas (w zależności od chęci) ciekawostki o krowach. Sądzę, że wiem o nich całkiem sporo, jak na nastolatkę. Dużo o nich czytam, a jeszcze więcej spędzam z nimi czasu.

Zapraszam również na moją facebook’ową stronę: Krowa – zwierzę wyjątkowe.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii O mnie :P