RSS
 

Hodowla bydła – najczęstsze kłamstwa wegan.

10 sty


Artykuł to głównie moje obserwacje, wnioski, 
prywatne opinie i cytaty ze stron zarówno wegańskich jak i rolniczych, dlatego wydaje mi się, że dosyć obiektywnie zostanie to przedstawione. Mówię to ja, jako miłośniczka i opiekunka stadka krów. Odwiedziłam niejedną farmę bydła i sądzę, że wystarczająco dużo wiem, by zabrać głos w tej sprawie. Post nie ma na celu obrażać wegan ani obrońców praw zwierząt. Szanuję bardzo ich zaangażowanie w dobro zwierząt, jednak nie mogę obojętnie patrzeć na wpajane ludziom kłamstwa, żeby tylko postawić rolnika w złym świetle. Nie poruszam tematu zdrowotności mięsa. Weganie znajdą wszystko o jego szkodliwości, tak, jakby oni w swojej diecie mieli same zdrowe rzeczy typu chipsy, alkohol…. Nie poruszam też tematu podawania krowom antybiotyków i hormonów, bo naprawdę nie wiem jak jest. Mimo to znalazłam wiele niedociągnięć na szanowanych wegańskich stronach odnośnie krów. Mam więc prawo twierdzić, że jest wiele przekłamań w podawanych faktach na temat diety wegańskiej czy losu innych gatunków zwierząt. Podawane przez nich informacje (nawet prawdziwe) przestają być dla mnie po prostu wiarygodne. Podobne odczucia miały portale TopAgrar.plfwi.co.uk. Ich artykuły znalazłam po napisaniu tego posta, ale o dziwo, poruszamy te same teksty obrońców zwierząt.

  1. Cielęta są zabijane.
    Do tego komentarz „A co by było, gdyby tak na etykietach pisali prawdę?
    Wszędzie, dosłownie wszędzie czytam „Cielaki traktuje się jako produkt uboczny w produkcji mleka i zabija się je w rzeźni na cielęcinę” czy „Krowa żeby mieć duże ilości mleka musi być regularnie zacielana, a cielęta są jej odbierane i zabijane”. I najważniejsze (tj. najgłupsze): „[Cielak] jeśli miał pecha i jest płci męskiej, po dwóch, trzech dniach życia zostanie potraktowany jak uboczny produkt przemysłu mlecznego i zastrzelony”. Chociaż nie, jeszcze jedna perełka: „[Cielęta] płci męskiej są zazwyczaj przez kilka miesięcy hodowane na cielęcinę. Zdarza się też, że jako niepotrzebny produkt uboczny produkcji mleka są zabijane niedługo po urodzeniu i oddawane np. na karmę dla psów myśliwskich”. Nie zaprzeczam, są cielęta sprzedawane do rzeźni, ale w Polsce jest ich niewiele. Wystarczy zastanowić się ile razy widziało się ciężarówkę wypełnioną dorosłymi bykami ras mlecznych, a ile razy wypełnioną cielętami. Te pierwsze widuję często, natomiast nigdy nie spotkałam cieląt jadących do rzeźni. Ile jest polskich filmów o cielętach w rzeźni (mało), a ile o bykach zabijanych w rzeźni (mnóstwo)? Sama cielęcina jest nawet mało popularna w naszym kraju. Hodowcy bydła mlecznego bardziej opłaca się sprzedać cielę kolejnemu rolnikowi, który zapłaci więcej. Z resztą liczby mówią same za siebie.
    Jak podaje Główny Urząd Statystyczny łączna liczba cieląt w 2015 wynosiła 1 mln 616,9 tys. sztuk. Natomiast w tym samym roku 159,9 tys. cieląt poddano ubojowi. Można łatwo wyliczyć, że zaledwie 9,9% cieląt zostało przeznaczonych na ubój. Czymże jest te kilka tysięcy cieląt zabijanych, wobec łącznej liczby 1,6 mln? Niecałe 10% cieląt w Polsce jest przeznaczonych na cielęcinę. Gdzie tu może być mowa o regule?
    Nigdy ze strony wegan nie jest wspominane, że cielęta ras mlecznych z reguły (bo w 90% przypadkach) są odchowywane i ewentualnie później zabijane. Aż 680,2 tys. byczków przeznacza się do opasu i poddaje ubojowi nie wcześniej jak przed ukończeniem 1 roku życia. W 2015 było aż 757,2 tys. sztuk byków w wieku 1-2 lat. Jednak widocznie większym problemem jest ubój 159,9 tys. cieląt.
    Należy wspomnieć, że krowy mleczne stanowią około 93% pogłowia krów w Polsce, więc statystyki dotyczą głównie bydła ras mlecznych.
    Jak widać, Viva ma swoje własne statystyki…
    .
  2. Zabieranie cieląt to okrucieństwo.

    W sumie to prawda, bo mleko jest dla cieląt. Chociaż dzisiejsze krowy produkują takie ilości mleka, że mleko to jest mało wartościowe dla cielaka i szczerze lepiej karmić preparatem mlekozastępczym zamiast mlekiem krów mlecznych, które zawiera za mało np. żelaza. Mało tego, krowy przez swą produkcję nie mają tyle siły, którą są obdarzone rasy pierwotne. To bardzo duży wysiłek wychowywanie młodego. Cielak zostawiony przy matce korzysta z nadmiaru mleka i chce więcej (przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia), więc zaczyna szarpać i gryźć strzyki oraz walić głową w wymię (co może powodować mastitis!). Nie jest to przyjemny widok. Przepracowana matka na to pozwala, bo przecież kocha dziecko, ale nie jest to dobre dla jej zdrowia. Krowa po kilku miesiącach, o ile wcześniej nie doszło do zapalenia wymienia, może stać się apatyczna, bez chęci życia i z pogryzionymi strzykami (przy ssaniu sprawia jej to niesamowity ból). Więc w końcu musi nastać moment oddzielenia malca. Wtedy dopiero zaczyna się cyrk, gdy cielak nie chce pić ani jeść, tylko cały czas woła mamę.
    Natomiast gdy od razu po porodzie oddzielimy malca od krowy, to nie nawiąże z nią więzi i nie będzie za nią tęsknił. Nie ma wówczas problemów ze zdrowiem krowy ani z karmieniem cielaka. Nawet wegańskie strony to potwierdzają: „Doświadczenie prowadzono na 26 cielakach. 11 z nich zostało odebrane matkom w kilka godzin po porodzie. [...] 15 pozostałych spędziło z matkami pierwszych kilka dni, po czym przeniesiono je z innymi cielakami do stada, ale pozwalano im na kontakt z matkami. 9 z nich mogło przychodzić do dorosłych krów dwa razy dziennie, a pozostałe – bez ograniczeń. Następnie odizolowano cielaki w specjalnych boksach. [...] Te [cielaki], które miały kontakt z matką, szczególnie bez ograniczeń, były znacznie bardziej aktywne. Próbowały się wydostać z boksu i dołączyć do stada. [...] Cielaki mające kontakt z matką [...] czują się bardziej związane ze stadem i wykazują większą motywację, aby do niego dołączyć po izolacji”. Wiąże się to też z faktem, że w mleku znajdują się kazomorfiny, które powodują uzależnienie od mleka, dlatego to cielak tak tęskni za matką. Ze strony wegan to protest przeciwko zabieraniu cieląt, ale jasno wynika, że szybkie odsadzenie jest mniej stresujące niż odsadzenie starszych cieląt (a przy krowach mlecznych odsadzenie jest wręcz konieczne). Człowiek i tak będzie pozyskiwał mleko od krów, więc chyba lepiej od razu zabrać cielę i oszczędzić mu stresu, a matce cierpienia. Najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby kółko przeciw samozdajaniu, któremu i tak weganie są przeciwni. Taki cielak może zostać przy matce, być karmiony krowim mlekiem, ale nie może sam ssać matki.
    Na zdjęciu widzę zdrowego, wyrośniętego cielaka na wolności, któremu kolce na pewno nie sprawiają bólu, a mleko mu już niepotrzebne
    Easy Wean nose ring 3Często stosowane kółka nosowe
    Czytając zdanie „Niektóre [krowy matki] przestają jeść i pić [po zabraniu cielaka]” ręce mi opadły. Przez całe moje krótkie życie widuję krowy po zabraniu cielaka i żadna nie wykazała takich objawów po odsadzeniu malca. Może mam dziwne krowy? Natomiast w innych, wegańskich źródłach znowu czytam „Trwająca od 200 lat selekcja poskutkowała wyprodukowaniem krów, które są niemal całkowicie obojętne na swoje cielęta, [...] czują się niespokojne, jeśli cielaka nie zabierze się od nich od razu po urodzeniu – nie wiedzą, jak się nim opiekować”. Taka sobie rozbieżność.
    Jeszcze jedna informacja, którą podają weganie to to, że żaden dorosły ssak (oprócz ludzi) nie pije mleka i, że dorosłym ono szkodzi. Po czym z dumą prezentują filmik 9 letniego byka ssącego mleko… Oto i film.
    .
  3. Cielęta są przetrzymywane w ciasnych domkach.

    Jeśli [rodzi się cielę] płci męskiej – trafia na kilkanaście tygodni do małego boksu – coraz częściej plastikowej budki z wybiegiem o wielkości 1 m- a następnie oczywiście na ubój”.
    Nowoczesne domki dla cieląt są określane jako „żywe groby”. Podobno zrobione zostały po to, żeby cielak płci męskiej nie mógł się ruszyć, bo przecież inaczej cielęcina będzie słabej jakości. Prawda jest zgoła inna. Na farmach przetrzymuje się wszystkie cielaki w takich domkach, i te, które mają zostać do rozrodu (głównie jałówki) oraz te na sprzedaż. Zwykła odchowalnia. Ponadto cielęta odchowywane w budkach są zdrowsze i silniejsze. Taki chów zmniejsza śmiertelność cieląt, zmniejsza ryzyko infekcji grupowej i zapobiega zapaleniu płuc oraz biegunkom. Cielętom nie przeszkadza nawet ujemna temperatura, gdyż bydło bardzo dobrze znosi takie warunki. O wiele gorsze są zawilgocone obory. Badania Instytutu Zootechniki i Zorn’a „Tierzüchtung und Züchtungsbiologie” wykazały także, że cielęta chowane w domkach lepiej wykorzystują paszę, mają większy apetyt, grubszą skórę, gęstszy włos, pojemniejszą klatkę piersiową i mocniej rozwinięty kościec.

    Popularne domki dla cieląt
    Cielę, z którego ma powstać cielęcina, nigdy nie ujrzy i nie spróbuje trawy ani nie pozna smaku wolności, ponieważ to oznaczałoby pogorszenie jakości jego mięsa. Swoje krótkie życie spędzi w ciasnym boksie, w którym nie będzie mógł się nawet obrócić”. Jak widać, budki są przestrzenne i naprawdę bardzo praktyczne. Nazywanie ich grobami nie znając zalet udowodnia tylko, że w wegańskiej propagandzie nie liczy się zdanie rolników ani potwierdzone badania.
    .
  4. Krowy mleczne trzyma się w ciasnych boksach.

    Krowy te trzymane są w zamknięciu, na pojedynczych stanowiskach”.
    Chyba każdy się ze mną zgodzi, że rolnik chce jak najmniej się napracować, ale by mieć jak największe zyski. Te wymogi spełnia typ obory wolnostanowiskowej, która to wypiera stare, tradycyjne obory uwięziowe. „Obciążenie pracą fizyczną w oborach uwięziowych [...] przekracza dopuszczalne granice dla kobiet. W oborach wolnostanowiskowych obciążenie jest o około 15% niższe”.
    Weganie twierdzą, że krowy „gnieżdżą się (a raczej gnieżdżone są) w ciasnych boksach” oraz „stoją zamknięte w szeregach metalowych boksów na fermie przemysłowej”. Na to nie ma żadnych zasadniczych argumentów ani kontrargumentów. U każdego rolnika przestrzeń osobista na krowę jest inna, natomiast, jak podają rolnicze strony „Obecnie obserwuje się tendencję do odchodzenia od chowu w oborach uwięziowych na rzecz nowoczesnych obór wolnostanowiskowych”. A pojęcie obory wolnostanowiskowej oznacza „budynek, w którym krowy utrzymywane grupowo mogą się swobodnie przemieszczać. W każdej oborze tego typu są wydzielone strefy: legowiskowa, paszowa i gnojowa”. To wszystko zajmuje dużą powierzchnię, więc też i krowy mają więcej miejsca. Ponadto stref legowiskowych wyznacza się tyle ile jest krów, tak by każda mogła się położyć.
    .
  5. Inseminacja to gwałt i dzieło szatana (czyli rolnika).

    Aby zapewnić rokroczną ciążę u każdego ze zwierząt, trzeba stosować sztuczną inseminację”. Wcale nie trzeba stosować inseminacji, można zapładniać naturalnie, ale po co? Inseminacja jest o wiele lepszym dla krowy wyborem. Ku wyjaśnieniu, inseminacja może być tylko sztuczna. Stosowanie pleonazmów (np. masło maślane czy sztuczna inseminacja) może oczywiście się każdemu zdarzyć, ale nie powinno mieć miejsca w „oficjalnych” danych podawanych przez obrońców praw zwierząt. 

    Wszystkie formy hodowli mlecznych są związane z przymusowym zapładnianiem krów. Człowiek siłą wkłada ramię głęboko do odbytnicy krowy, aby ustawić pozycję macicy, a następnie wciska instrument do pochwy krowy, aby wprowadzić nasienie. Klatka służąca do unieruchomienia zwierzęcia podczas tej procedury jest przez przemysł mleczny powszechnie nazywana poskromem”. Rzadko inseminację przeprowadza się w poskromie. Normalnie inseminator nie wozi ze sobą poskromu, żeby zapłodnić sobie krowę. Nasze krowy nigdy nie były inseminowane w poskromie i nie zauważyłam, żeby zabieg sprawiał im ból. Poza tym inseminacja ma wiele innych zalet: zmniejsza się prawdopodobieństwo wystąpienia chorób genetycznych; trzyma się mniej buhajów, które według wegan „zazwyczaj trzymane w zamkniętych budynkach i rzadko wychodzą na zewnątrz; unika się chorób przenoszonych drogą płciową; ma się pewność, że buhaj jest zdrowy i ma zdrowe nasienie. Ale „zieloni” i tak twierdzą, że „jest to niezwykle inwazyjna i stresująca procedura”.
    Do pobrania nasienia wykorzystywane są zazwyczaj kastrowane samce, ponieważ budowa mięśniowo-szkieletowa samic nie wytrzymałaby napięcia związanego z ciągłym wspinaniem się byka”. Bez inseminacji stosowałoby się naturalny rozród, więc normą byłoby wspinanie się buhaja na krowę, których „budowa mięśniowo-szkieletowa nie wytrzymałaby [tego] napięcia”.
    Sama istota inseminacji naprawdę nie jest zła. Można by nawet pokusić się porównaniem, że inseminacja, to u kobiety in vitro, a zapłodnienie naturalne – gwałt obcego faceta. Zwykły zabieg nieinwazyjny i bezbolesny (może tylko nieprzyjemny). Złe jest rozmnażanie na potęgę, które ma miejsce nawet bez inseminacji. Krowy rozmnażano od setek lat, a sztuczne krycie to tylko krok w przód. Nie zwiększył on liczby porodów. Ponadto, w naturze krowy też często rodziły cielęta. Buhaj bardzo łatwo wyczuwa ruję krowy i nie stroni od jej pokrycia.
    .
  6. Zwierzęta nie mają zapewnionej opieki weterynaryjnej.

    W takich warunkach [dużych ferm] opieka weterynaryjna to czysta fikcja, nie tylko dlatego, że się nie opłaca, ale dlatego, że po prostu nie da rady obsłużyć tych wszystkich zwierząt”. Oczywiście, zdarzają się gospodarstwa gdzie zwierzęta nigdy nie zobaczą weterynarza, ale chyba zrozumiałym jest, że zdrowe zwierzę przynosi więcej zysków. Myślę, że rolnicy zaniedbują te „drugorzędne” podstawy pielęgnacji i zdrowia, czyli np. korekcje racic, odrobaczanie itp. Można to wywnioskować nawet z faktu, że u nas jest problem by zamówić kogoś do korekcji racic (ostatecznie robi to nasz inseminator). Ale jeśli zwierzę zachoruje na chociażby ketozę, to dzwoni się po lekarza weterynarii. Jeśli po przyjeździe weterynarz oszacuje, że koszty leczenia znacznie przekraczają wartość zwierzęcia albo, że leczenie nie przyniesie rezultatów, to dopiero wówczas sprzedaje się taką do rzeźni.
    .
  7. Cielęta to produkt uboczny przemysłu mlecznego.

    Cielaki traktuje się jako produkt uboczny w produkcji mleka i zabija się je w rzeźni na cielęcinę” czy „około połowa urodzonych cieląt jest płci męskiej. W hodowli na mleko nie mają one racji bytu, ponieważ nie produkują mleka i nie opłaca się hodować ich na wołowinę”. Jak już wyjaśniałam, tylko 10% polskich cieląt kończy jako cielęcina, a 90% dopiero w późniejszym wieku jako wołowina (w tym 46,7% byczków). Skoro nie są sprzedawane jako cielęcina, to opłaca się je opasać. Jeśli opłaca się je opasać i rolnicy się tego podejmują, to znaczy, że nie są niechcianym produktem ubocznym, a czymś pożądanym.
    .
  8. Cielęta pojone są preparatem mlekozastępczym ubogim w żelazo.

    Jak podają weganie: „Większość [cieląt] jest karmiona preparatami mlekozastępczymi o niskiej zawartości żelaza po to, by ich mięso było jasne i delikatne”. W rzeczywistości jest całkiem odwrotnie. Wystarczy poczytać skład preparatów mlekozastępczych. Krowie mleko przez wysoką produkcję jest dosyć ubogie w żelazo, a preparaty mlekozastępcze mają wystarczającą zawartość żelaza. W Niemczech przeprowadzono 14 dniowe badania na cielętach, jedne pojone były mlekiem matki, a drugie preparatem mlekozastępczym. Wynikło z nich: „w grupie z preparatem mlekozastępczym, 42% [cieląt] wykazywało dobry poziom żelaza. W grupie na krowim mleku, tylko 25% cieląt wykazywało wystarczającą ilość żelaza we krwi, więc aż 75% wykazywało niedobór”.
    W Polsce nie hoduje się cieląt na tzw. białą cielęcinę, która jest właśnie efektem niedoboru żelaza. Jak mówi prof. dr hab. Tadeusz Szulc z UP we Wrocławiu: „Ważnym czynnikiem przy produkcji białego mięsa jest utrzymanie cieląt. [...] Z tego względu w Polsce ten rodzaj opasu jest nieopłacalny”.
    Z drugiej strony, często na stronach wegan widnieją informacje, że krowy karmione są profilaktycznie antybiotykami i hormonami (u nas jest to zakazane, ale nie poruszam tego tematu, bo go jeszcze nie zgłębiłam). Następnie wyciągają wnioski, że my mleka pić nie możemy, bo właśnie w nim są te antybiotyki i hormony. Po czym piszą, że mleko krowy to zdrowy i naturalny pokarm dla cielaka. Naturalny – pochodzący od krowy, która genetycznie ma wpisaną gorszą jakość mleka ze względu na jego wysoką produkcję i, zdaniem wegan, faszerowana jest hormonami i antybiotykami.
    .
  9. Zwierzęta są maltretowane.

    Cytuję: „zwierzęta są bite i kopane” i „Pracownicy znęcają się nad zwierzętami, sprawiając im dodatkowy ból”. Mowa wtedy głównie o gospodarstwach przemysłowych, czyli takich gdzie liczba bydła wynosi przynajmniej 100 szt. Sama nie wiem jak to jest możliwe, skoro krów jest masa i przetrzymywane są w max. kilku grupach. Aby każdą krowę uderzyć, rolnik musiałby wchodzić do tych boksów, a w obecnych czasach robi się wszystko tak, żeby się nie napracować. Hodowca raczej rzadko wchodzi między stado. Nawet tak duże pogłowie bydła uniemożliwia fakt „bicia każdej krowy”.
    .
  10. Krowom obcina się ogony.
    Zdjęcie amerykańskie, bo DZIWNYM trafem nie znalazłam w Internecie POLSKIEJ krowy bez ogona, a chciałam to jakoś zobrazować
    Weganie oczywiście piszą, że kupując mleko wspieramy proceder „obcinanie ogonów bez znieczulenia”. Może kupując mleko w USA – tak, ale w Polsce to naprawdę ogromna rzadkość spotkać krowę bez ogona. Kurtyzacji ogonów nawet sami rolnicy są przeciwni, można się o tym przekonać czytając ich wypowiedzi na forum. Na polskich stronach wyczytać można tylko, że „Kraje takie jak Dania, Niemcy, Szkocja, Szwecja, Wielka Brytania definitywnie zakazały stosowania kurtyzowania bydła”. Nie ma niczego o tym, jak to przeprowadzać itp., bo po prostu w Polsce ten „zabieg” nie jest ani popularny ani akceptowalny przez rolników.
    .
  11. Zła dekornizacja.

    Jak na wegan przystało, przeciwni są wszystkiemu co sprawia zwierzęciu ból, więc bojkotują nawet dekornizację (wypalanie rogów). Każdy rolnik jasno stwierdzi, że dekornizacja to ból, ale ból konieczny. Bydło to zwierzęta, u których ważna jest hierarchia w stadzie, a ustalają ją poprzez walkę. Wprowadzenie nowych zwierząt do stada powoduje liczne rany. Dekornizacja zapobiega krwawym walkom. „Hejtowane” zdjęcie podane wyżej to właśnie efekt braku dekornizacji. Temu trzeba zapobiegać. Dekornizację celowo przeprowadza się u cieląt, ponieważ u nich jest dużo szybsza regeneracja.

 

Kilka pozostałych absurdów:

  • Krowy hodowane na mięso na ogół zabijane są pod koniec pierwszego roku życia”. Raz dowiaduję się, że cielęta mleczne są zabijane za młodu, a za chwilę, że mięsne… Jak już pisałam, 10% cieląt jest zabijanych, więc skoro oba typy (mięsny i mleczny) stanowią te 10%, to gdzie pozostałe 90%?
  • Naturalny pokarm [cieląt] zastępowany jest innym, tańszym płynnym substytutem”. Myślę, że z reguły cielaki są karmione i tak krowim mlekiem – siarą (bo przecież ta nie jest spożywana przez człowieka), a jeśli preparatem mlekozastępczym, to na pewno takim, który poprawia zdrowotność i jest bogaty w witaminy i minerały. Cielęciu jest obojętne, który napój pije, więc nie uważam tego za coś negatywnego.
  • Krowy nie skubią bezstresowo koniczyny brzdąkając dzwoneczkiem i machając wesoło ogonem”. Mechanizacja idzie coraz bardziej do przodu i człowiek nawet nie ma kontaktu z krową. Codziennie przeprowadza się ten sam rytuał, więc krowa się przyzwyczaja i nie powoduje to u niej żadnego stresu. Poza tym „brzdękanie dzwoneczkiem” również może być dla krowy czymś stresującym i bardzo nieprzyjemnym (dzwony dla krów są naprawdę ciężkie).
  • Krowa może mieć nadmiar mleka w porównaniu do potrzeb cielaka i ten nadmiar nie powinien być jej zabierany. Im więcej uciska się wymiona, tym gruczoły są bardziej pobudzane do wytwarzania mleka”. Można by tak powiedzieć kilkadziesiąt lat temu. Przy obecnej wysokiej produkcji mleka konieczny jest regularny udój, gdyż inaczej dojdzie do zapalenia wymienia. Nie można „od tak” przestać doić krowy.
  • [Większość krów] chorowała na przerost wymion”. Pierwsze słyszę o takiej chorobie, naprawdę.
  • One [krowy] wszystkie pamiętają twarz, zapach i głos noszonego przez 9 miesięcy dziecka, które urodziły w trudach, które kąpały, kochały, i nigdy nie miały szansy poznać, pielęgnować, chronić”. Nie skomentuję tego, może źle zrozumiałam?
  • [Krowy] większość czasu spędzą [...] stojąc z dojarką przyczepioną do wymion lub w unieruchomieniu przy paśniku”. Haha, bo krowa przez cały dzień stoi przy dojarce i na siłę wpycha jej się jedzenie.
  • Byki, które wytwarzają nasienie są zazwyczaj trzymane w zamkniętych budynkach i rzadko wychodzą na zewnątrz”. Nie próbuję tego obalić, ale ciekawa jestem skąd są te „fakty”. Poza tym, byki nieprzeznaczone do rozrodu też wytwarzają nasienie i też mogą być trzymane w zamkniętych budynkach. A przede wszystkim inseminacja powoduje, że mniej buhajów się hoduje, więc też mniej cierpi.
  • Wkrótce po narodzinach, cielę płci męskiej wykorzystywane do produkcji cielęciny przeżywa kastrację”. W Polsce nie kastruje się cieląt. Woły hodowało się tylko do pracy na roli, a nie do produkcji mięsa. Nigdy nie widziałam woła i podejrzewam, że 99% wegan też (no chyba, że w schronisku). W 2015 ani jeden wół nie został ubity, ale aż 825 tys. niekastrowanych byków pojechało do rzeźni.
  • Kiedy spada wydajność mleczna, co dzieje się zazwyczaj między drugim a szóstym rokiem życia”. Krowa gdy ma 2 lata to dopiero zaczyna (albo jeszcze nie zaczęła) produkować mleko. A tu dowiadujemy się, że już wtedy spada jej wydajność! Brawo!
  • Przeciętny okres użytkowania krowy mlecznej w Polsce wynosi 3,1 roku.” A w tym samym artykule znowu piszą: „Średnio, podczas swojego życia krowy zapładniane są nawet 4 razy zanim trafią do rzeźni. [...] Proces ten trwa średnio do 6 roku życia”. Niech się zdecydują w końcu jaka jest ta średnia życia krów.
  • Wystarczy doić krowy trzy razy dziennie. Stosuje się to powszechnie w rolnictwie”. Powszechnie? Serio? Tak bez żadnego źródła?
  • Maluchy są przez pierwsze miesiące izolowane w ciasnych klatkach, bez szansy na kontakt z innymi osobnikami czy wyjście na światło dzienne”. A wszystkie podawane przez nich zdjęcia tzw. „żywych grobów”, to zdjęcia cieląt na dworze obok swoich rówieśników. Dziwne.
  • Zwierzę [krowa] jest trzymane w niewygodnej klatce, gdzie musi wybrać pomiędzy leżeniem i regeneracją a pożywianiem się”. Przyznam się szczerze, że jeszcze nie widziałam krowy w klatce. Rzadko się zdarza, aby krowa nie wybierała pomiędzy leżeniem a regeneracją. Taka natura bydła, szybko zjeść i uciec w bezpieczne miejsce przeżuwać.
  • Krowy często nie mają szans na wygodne położenie się”. Krowa, która cały czas stoi ma mniej mleka. Wniosek? Hodowcom zależy, by krowa jak najwięcej leżała.
  • Producenci leczą tą przypadłość antybiotykami, które w bolesny sposób są wstrzykiwane prosto do kanału gruczołu mlecznego”. To w końcu mają leczyć czy nie?

 

Ideą weganizmu jest obrona zwierząt, czyli dobro. Tylko, że „dobrem” nie nazwałabym oczerniania rolnika tylko po to, żeby potencjalny czytelnik przeszedł na stronę obrońców zwierząt i nienawidził rolnika. „Dobrem” nie nazwałabym też wyzywania mięsożerców od ciemnoty, morderców i pedofilów. Na stronach działających dla dobra zwierząt na porządku dziennym są komentarze, że życzą osobom jedzącym mięso i mającym kontakt z hodowlą jak najgorzej. A weganie ponoć chcą, by wszyscy przeszli na weganizm… Świetnie mnie do tego zachęcają! Uważam, że filmiki z rzeźni i gospodarstw są „przekoloryzowane”. Nie jest pokazana codzienność, tylko najgorsze momenty. Zakładając, że chcesz nagrać film przedstawiający zło rzeźni, to mając do wyboru 2 ubojnie – jedną z dobrą opinią, drugą ze zła, którą wybierzesz? Tą gorszą. Nakręciwszy kilkudniowy materiał, nie wrzucisz całego (trwa pewnie kilkanaście godzin), tylko najdrastyczniejsze sceny, np. kulejącej krowy, zranionych zwierząt, momentów gdy jakaś sztuka dostaje z pałki… I to normalne! Każdy tak robi, gdy chce coś przedstawić, np. ja montując film o tym, że krowy są inteligentne, też wrzuciłam tylko te sceny, na których krowy wykazały się inteligencją. Co nie oznacza, że każda krowa jest równie inteligentna. Tak samo powinniśmy interpretować filmy z rzeźni.Większość propagowanych obrazków działa na nasze emocje i na zasadzie uogólnień – rolnik zbił cielaka, więc wszyscy rolnicy biją cielęta. Fajnie przedstawia też „wegańską sektę” Partyzantka.

 

Źródła wegańskie:

 

Źródła rolnicze:

Kolorem zielonym oznaczone zostały cytaty z artykułów prozwierzęcych.

 
Komentarze (26)

Napisane przez w kategorii O mnie :P

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Tech wet

    2 lipca 2017 o 21:43

    Jak dla mnie bardzo dobry wpis! Zgadzam się z wszystkim co tutaj napisane. Czy weganie nie znają takiego pojęcia jak łańcuch pokarmowy? Rozumiem, że zwierzęta mają być zabijane ale z szacunkiem i humanitarnie jeśli tak nie jest są na to dane paragrafu. BRAWO za takie rozpoznanie sprawy :)

    Pozdrawiam :D

     
    • ~Julia

      10 sierpnia 2017 o 08:59

      a co to takiego ten łańcuch? Czy to jest może ta zasada w myśl której krowy mają jeść trawę czy też sztucznie robione pasze, a cielęta zamiast mleka matki, są karmione z butelek? A to, jak są zabijane, wybacz- pobożne życzenia. Nie chcesz czegoś rozumieć, więc powołujesz się na paragraf. Słyszałeś o ucieczce np. Boruty z rzeźni? Wpadła w panikę w reakcji na twój humanitaryzm, a paragrafy sprawiały, że miała tak koniecznie wrócić… Jeżeli jesteś takim naturalistą, to złap sobie zwierzę, zagryź je i będziemy gadać o łańcuchu. Pozdrawiam.

       
    • Kocham krowy

      17 sierpnia 2017 o 15:00

      Julia, wybacz, że się wtrącę. Nie zawsze jest możliwość karmienia krów samą trawą, ale główny pokarm krów to pasze objętościowe – siano i sianokiszonki, robione z trawy. Oczywiście w hodowlach dochodzi mały (acz znaczący) procent pasz treściwych.

      Odnośnie warunków z rzeźni się nie wypowiadam, bo nigdy w takiej nie byłam i trudno mi ocenić. Aczkolwiek, to normalne, że krowa będąc w nowym miejscu (nawet takim super, hiper) będzie chciała wrócić do domu, a więc uciec. Tak było w przypadku Borutki.

      Podczas remontu obory musieliśmy zamknąć krowy w starej stajni (miały tam super warunki, poważnie), to również stamtąd uciekały (przeskakiwały metrowe ogrodzenie), choć nie działa im się tam żadna krzywda.

       
  2. ~wojtek

    11 lipca 2017 o 20:47

    Wow, dzięki za ten wpis. W rozmowach z moimi przyjaciółmi-weganami-ekstremistami będę mieć parę argumentów do dyskusji.

     
    • ~Julia

      10 sierpnia 2017 o 08:53

      Wojtku, zamiast nastawiać się na contrę i dyskusje, nastaw się na zrozumienie. To da ci więcej. Weganie nie robią niczego złego.

       
    • Kocham krowy

      17 sierpnia 2017 o 15:21

      Znowu odpowiem niepytana.
      Osobiście nie mam nic do znajomych wegan (jest ich niewielu), ale niestety istnieje grupa wegan, którzy atakują wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają. Całkowicie rozumiem i popieram, że nie chcecie jeść mięsa. I macie do tego prawo! Natomiast czytając posty i komentarze na prowegańskich stronach niestety trzeba sobie przygotować jakąś „kontrę” na niektóre wypisywane tam bzdury.

      Sama nie jem wołowiny, ograniczam prawie do zera mięso i piję mleko tylko naszych krów, ale nigdy nie miałabym pretensji do kogoś, że obżera się hamburgerem. Po prostu.

       
  3. ~Magda

    26 lipca 2017 o 09:45

    (Nie jestem weganka) Ale jak dla Ciebie te klatki sa „przestrzenne” to serio masz cos z glowa. I to, ze nawet nie moga sie w niej obrocic to raczej prawda..Szkoda, ze nie mozna tak zrobic z ludzmi..

     
    • Kocham krowy

      27 lipca 2017 o 11:02

      Oczywiście, klatka to nie to samo co wolność, ale bez przesady. Cielak może się spokojnie obrócić i trochę pobrykać. Na moje oko, to mają taki sam stosunek miejsca dla siebie, co konie w boksach. W przeciwieństwie do tego, co piszą strony prozwierzęce.

       
      • ~Julia

        10 sierpnia 2017 o 08:51

        Weganie to jedna opcja, autor tekstu – druga. Jeżeli uważa, że wybieg dla cielęcia (podobnie jak dla innych zwierząt) to przesada, to nie zrozumiemy się. Najwyraźniej nie widział nigdy radosnego zwierzaka brykającego na trawie (nie „trochę”, bo to tak jakbyś sam „trochę był na urlopie”, czyli np. wyszedł na balkon), więc nie chce przyjąć, jaka jest jakość życia w jego klatkach. A konie w boksach przebywają w nich czasowo – zgadza się, czy czegoś nie wiem? Wyprowadzasz te cielęta na spacery może? To ma być kochanie krów?
        Tak samo, jak psa na łańcuchu. Autor nie podejmuje tematu jakim jest nuda w takiej klatce, a zwierzęta maja swoja inteligencję. Wreszcie nie ma nic nt. relacji: głód na świecie, żywienie tych zwierząt a potrzeby żywieniowe świata. Reasumując: biznes mięsny może, co najwyżej negować wybrane argumenty, nie jest w stanie podjąć otwartej dyskusji.

         
      • Kocham krowy

        17 sierpnia 2017 o 15:13

        Julia, cielęta, którymi się opiekuję biegają po całym obejściu i uważam, że to dla nich najlepsze, że mogą wszędzie biegać. Natomiast, przed „modą” na domki, cielęta wiązało się na łańcuchach. Mogę ja tupać nóżką, Ty i wiele innych osób, ale gdyby nie te domki, to wciąż hodowcy umieszczaliby cielęta na łańcuchach, bo nie każdy ma możliwość trzymania cieląt na wolności.

        Bardzo często widuję „radosnego zwierzaka brykającego na trawie”, bo taka jest MOJA krowa, którą możesz obejrzeć tutaj https://youtu.be/CmnEOCg95CY

        Nie wszystkie konie są w boksach czasowo, to zależy od stajni, ale jakoś weganie nie rzucają się tak o to, jak o te cielęta.

        Cielęta, którymi się opiekują chodzą na spacery, mają własne imiona i kontakt z matką, otrzymują mleko matki do 6 miesięcy życia.

        Bydło jest inteligentne, jedne bardziej, drugie mniej. Każde ma odrębny charakter, zawierają przyjaźnie itp. itd. Tego nie neguję. Po prostu są badania, że u cieląt trzymanych w domkach jest lepsza zdrowotność. Wiem z doświadczenia, że młode cielę się mało rusza, dopiero takie 3-miesięczne to rozrabiaki potrzebujące dużo ruchu i uwagi, a w tym wieku są (albo powinne) być w grupowych, większych boksach.

         
  4. ~Piotr

    10 września 2017 o 14:08

    Jedno tylko jest pewne. Nawet te dobrze traktowane, wszystkie trafią do rzeźni. Ani mleko nie jest zdrowe ani humanitarne. To samo z mlekiem czy jajkami. To dobrze, że dbasz o te zwierzęta i że na tym akurat gospodarstwie nie mają tak źle. Ale czy nie żal ci ich jak trafiają do rzeźni, czy gdy są rozdzielane od innych i sprzedawane komuś, kto nie wiadomo jak je będzie traktował, a na pewno w końcu trafią do rzeźni tak czy inaczej? Czym każde z nich zasłużyło, że wykonuje się na nich karę śmierci? Możemy to nazywać ubojem, a zwierzęta tylko bydłem czy trzodą, ale i tak każdy ubój to zwykły mord. Egzekucja wykonywana na niewinnym, myślącym, czającym i przerażonym stworzeniu. I to nie jest tak, że to już tak jest. To człowiek stworzył to piekło i jedyne co musi zrobić żeby je powstrzymać, to przestać je wspierać. Dla tego jedynym humanitarnym posunięciem jest zaprzestanie kupowania mleka jajek i mięsa. A jest to już dzisiaj bardzo łatwe, bo nie żyjemy w biedzie, gdzie nie było by wyboru.

     
    • Kocham krowy

      7 października 2017 o 18:16

      Owszem, trafią do rzeźni, ale nie wiem czy to powód by pochalać kłamstwa, które propagują weganie, że wszystkie krowy są bite, nieszczęśliwe, zaniedbane etc. Dla mnie to szczyt desperacji, żeby wręcz zmuszać innych do weganizmu takimi tekstami.
      Moja krowa nigdy nie trafi do rzeźni, więc pytania chyba nie do mnie.

       
  5. ~Magda

    17 września 2017 o 12:16

    tym co tak tutaj bija brawo polecam film earthlings

     
    • ~Kocham krowy

      8 października 2017 o 08:12

      Widziałam jakiś czas temu i dalej utrzumuję takie stanowisko w tej sprawie, jakie przedstawilam w poście

       
  6. ~IlIlona

    29 września 2017 o 21:05

    Jestem rolnikiem i wegetarianką- nie wyobrażam sobie czerpania zysków z produkcji zwierzęcej. Na prawdę życie krów i cieląt nie wygląda tak kolorowo. …każdy kto mieszka na wsi dobrze o tym wie jednak nikt nie przyklada do tego wagi bo widzi tylko mięso i pieniądz. Konik stary , nie ma siły pracować -do rzeźni. Krowa nie zachodzi w ciążę -do rzeźni. Bo dla was to tylko zwierze a dla nas to aż zwierzę. Widziałam ostatnio dwie krowy w drodze do rzeźni -jedna wymiotowała a druga cały czas ją lizala…i co nie czują? Co z tego że karmisz cielaka mlekiem z żelazem skoro robisz to tylko dla wlaswego zysku???Karmisz go mlekiem z żelazem aby więcej na nim zarobić i ostatecznie i tak z radością oddać go na rzeźniczą gehenne bo przecież dla ciebie pieniądz to wszystko! Zarobisz! Jak będą skupować młode cielaki to też będziesz ja karmić mlekiem bez żelaza -więc nie chrzań że jesteś w czymś lepsza/lepszy! Twoje zasady wyznacza pieniądz a zasady wegan i wegetarian mają w dupie pieniądze bo zależy im na tym by bezmyślnie tych zwierząt nie zabijać. Mamy czasy w których nie cierpimy głodu i możemy się wyżywić bez udziału udziału w zwierzęcym holokauście !
    Nigdy nie zrozumie wegan i wegetarian ten kogo ścieżkę wyznacza pieniądz!
    Nigdy nie zrozumiem jak można w niedzielę pędzić do kosciola tylko po to by później na obiad zjeść zupę ugotowaną np na głowach krowich dzieci .

     
    • Kocham krowy

      7 października 2017 o 18:32

      O! Ten komentarz to tylko odpowiedź, czemu trudno zrozumieć ludzi wege :)
      Chcesz się kłócić, że nie zależy nam (głównie chodziło o mne tak?) na losie zwierząt, a z Twojej wypowiedzi wynika, że spożywasz jednak produkty odzwierzęce.

      Odniosę się tylko do informacji podanych przez Ciebie.
      -to, że krowa liże koleżankę wcale nie musi oznaczać, że robi to z miłości czy troski
      -jakie masz dowody/statystyki na to, że stary konik od razu do rzeźni? Może jeszcze powiesz, że koń to w ogóle pracować nie może?
      -nie karmię cieląt preparatem, bo krowy, którymi się opiekuję nie należą do ras mlecznych, więc ich mleko jest bardziej wartościowe
      -znajdź mi preparat mlekozastępczy, który nie zawiera żelaza i jest dla cieląt przeznaczonych na białą cielęcinę, a potem dyskutuj jak to hodowca postępuje z karmieniem cieląt
      -nawet jeśli hodowca dba o zwierzę po to, by mu się to opłaciło, to chyba ważne, że dba, obojętnie z jakich powodów to robi

       
  7. ~Anna

    14 października 2017 o 11:55

    :D nigdy nie słyszałam głupszego argumentu za produkcją mleka jak to że tylko 10 % cielaków trafia do rzeźni.Tylko 10% a to spoko, możemy spać spokojnie?

     
    • Kocham krowy

      15 października 2017 o 12:40

      Nie zmuszam nikogo do wspierania przemysłu mleczarskiego, napisałam tylko z jakimi wegańskimi informacjami się nie zgadzam i dlaczego, możesz sobie z tą wiedzą zrobić co chcesz.

      Tytul postu to kłamstwa wegan, a kłamstwem jest pisanie, że byczkj ras mlecznych przeznacza się z reguły na cielęcinę, bo nie może być mowa o regule skoro w 90% przypadków „reguła” się nie sprawdza.

       
  8. ~eM_30

    17 października 2017 o 21:15

    Jak można kochać zwierzęta i jednocześnie je zabijać… Ponadto bardzo ładnie została pominięta kwestia tzw. „emerytury” zwierząt… czy etyczne jest to, że zwierzęta są traktowane jak maszyny, a w momencie, gdy dają mniej mleka to są z automatu zabijane? A to, że są obcinane im rogi , jednak jest to ból konieczny :D hah… no tak… bo przecież, nie możemy żyć bez mleka… dlatego powinniśmy go pić jak najwiecej, tak? Co za bzdury… w ogóle jak może osoba, która czerpie z tego zyski rzetelnie się wypowiedzieć na ten temat… no nie może… tak samo jak hodowcy zwierząt futerkowych, też mówią, że zapewniają im dobre warunki :) brawo za hipokryzję, której tutaj pełno.

     
    • Kocham krowy

      21 października 2017 o 14:51

      Nie zabijam zwierząt, ale ok, nazywaj mnie hipokrytką, nie rusza mnie to.

      Kwestię „emerytury” pominęłam, bo zgodnie z tytułem posta przedstawiłam TYLKO kłamstwa, a nie wegańskie informacje zgodne z prawdą.

      Możesz żyć bez mleka, nikt Ci nie zabrania, tak samo nikomu nie powinieneś zabraniać tego mleka spożywać.

      Gdzie napisałam, że powinniśmy pić jak najwięcej mleka i że bez niego nie można żyć?

      Nie czerpię zysków z posiadania mojej krowy, odnoszę raczej same straty, a moja Gita ma się bardzo dobrze.
      https://youtu.be/CmnEOCg95CY

      Pozdrawiam.

       
  9. ~Julia

    20 października 2017 o 02:27

    Jeśli przez napisanie tego posta chciałaś powiedzieć, że krowom mlecznym nie dzieje się źle, to w moim przypadku osiągnęłaś odwrotny skutek. Nie miałam pojęcia o wielu z tych przykrych praktyk. Nie jestem weganką i zrobiło mi się wstyd, że jestem częścią tego interesu.

     
    • Kocham krowy

      21 października 2017 o 14:45

      Celem tego posta nie było pokazanie, że „krowy to mają super, jedzie wszyscy wołowinę i pijcie mleko”. Po prostu drażnią mnie „fakty” podawane przez wegan. Jednocześnie sama sprzeciwiam się tym praktykom nie jedząc wołowiny i pijąc mleko tylko naszych krów. Post to poszukiwanie złotego środka między dwoma skrajnościami – wyzyskiwaniem zwierząt do granic możliwości a twierdzeniem, że krowy to gatunek doskonały i każdy kto pije mleko jest zły.

       
  10. ~Natalia

    6 listopada 2017 o 00:35

    co do obór wolnowybiegowych – ile procent one stanowią? Mniej niż 10%. W pozostałych 90% krowy spędzają swoje życie przywiązane łańcuchem do stanowiska, w którym mogą tylko się położyć :(
    I kto tu kłamie?

     
    • Kocham krowy

      9 listopada 2017 o 18:58

      Masz do tego jakieś statystyki?
      Ja o wiele częściej spotykam się z oborami wolnostanowiskowymi, ale niestety nie znalazłam statystyk. Może Ty znajdziesz?

       
  11. ~Natalia

    6 listopada 2017 o 00:55

    A konie trzymane wyłącznie w boksach to jest jakiś patologiczny margines i dotyczy ułamka koni sportowych (niemniej jednak wtedy mają codziennie zapewnione inne formy ruchu, jak jazdy, karuzela, lonża, etc.). Z trzymaniem źrebaków cały czas w boksie to się w życiu nie spotkałam, za to u cieląt jest to standard.
    Nie wspominając o tych biednych krowach trzymanych non stop na uwięzi na stanowisku.
    Koń w boksie może się chociaż obrócić.
    Tak więc porównanie krów do koni w boksach to kolejne kłamstwo i manipulacja „kochających krowy”, w celu wybielenia tego smutnego biznesu.

     
    • Kocham krowy

      9 listopada 2017 o 19:01

      Fakt, niepotrzebnie porównałam krowy do koni, bo krowy potrzebują o WIELE mniej ruchu. Konie w naturze pokonują ogromne ilości kilometrów (nawet 90!), a krowy tylko 3-5.